Na zakonczenie


Splodzilem te moje wypociny pewnego bardzo dlugiego lletniego wieczoru, z nadzieja ze komus sie to moze przydac. Zaczerpnalem przede wszystkim z moich osobistych doswiadczen, jak i tych mojej siostry. Na Princeton jest troche malo Polakow, a szczegolnie w lecie, wiec nie mialem z kim skonsultowac tej sprawy ani tych informacji. Z tego co sie orientuje, to wiele amerykanskich uczelni dziala na podobnych zasadach.

Poniewaz napisalem to tak szybko i bez konsultacji, to napewno jest to wszystko dosc chaotyczne, roi sie tu od bledow, i zapewene stawia to wiecej pytan niz na nie odpowiada. Zwracam sie wiec z prosba do wszystkich czytelnikow tego tekstu, aby wytykali mi bledy, podawali uzupelniena, czy tez sypali mi laury (osobiscie wole piwo niz laury). Uwagi typu "Wspaniale" czy tez "Co ty tu taki owaki za farmazony wciskasz" sa zawsze mile widziane. Jesli by ktos chcial dosc dokladnie opisac swoj proces przyjecia na studia tutaj w Stanach, to chetnie umieszcze zawarte informacje na tych stronach. Mam nadzieje ze stana sie one z czasem wartosciowym zrodlem informacji dla Polakow i jesli chociaz jednej osobie ulatwi to przyjecie na studia w Stanach to chce koniecznie od tej osoby o tym uslyszec :)


Marcin Krzysztof Porwit, mkporwit@cs.princeton.edu